Od Miu

-Cholerna.. Wredna.. Baba-pająk.. - mówiłam sama do siebie, obwiązując opatrunek wokół prawej ręki. Zaczynał się na przedramieniu, a kończył w okolicy palców. Otruła mnie, menda jedna! Niech płonie we Flegetonie! Na świeżo założonym bandażu powoli zaczęła się pojawiać plama krwi. Westchnęłam głęboko i zmroziłam rękę wzrokiem, jakbym chciała ją obwinić za to, że krwawi. Oparłam się o ścianę ceglanego budynku na obrzeżach Ebrum. Jak to możliwe, że w mieście zaatakowała mnie Arachne? Odgarnęłam czarne włosy z czoła i wstałam z mojego miejsca. Wokół niego było dosyć dużo ciemnej cieczy. Miałam nadzieję, że ktoś uzna to za czerwoną farbę. Rozejrzałam się. Powoli zapadała noc. Ruszyłam więc powolnym krokiem do jaskini, oddalonej o dobre 8 kilometrów. Ranna ręka nie dawała mi spokoju, lecz wolałam na nią nie patrzeć. Jeszcze bym ją wzrokiem urwała, czy coś. Przechodząc przez skrawek plaży, zauważyłam na niej jakiegoś człowieka. Z oddali nie byłam pewna, czy to mężczyzna, czy kobieta, więc wolałam nie podchodzić. Jednak osoba już mnie zauważyła.
<Ktuś?>

Od Rosie

Promienie słońca wpadały do mojej jaskini i nie dawały mi spać. Po paru minutach leżenia z otwartymi oczami zgłodniałam. Wyjątkowo miałam ochotę na coś z ludzkich przysmaków. Wstałam więc i wyszłam z jaskini. Nagle wpadłam na jakiegoś wilka.
-Ups. Przepraszam - powiedziałam od razu i odsunęłam się parę kroków w tył. - Kim jesteś?
-Jestem Nathaniel, należę do Watahy Płomiennych Serc, a ty? - odpowiedział basior wesołym głosem i lekko przechylił głowę.
-Mów mi Rosie i wygląda na to, że jesteśmy w jednej watasze - odparłam z uśmiechem.
-Gdzie szłaś? - spytał Nathaniel. Lekko się zarumieniłam. Moja moc nie powinna być znana przez wszystkich, ale... Uznałam, że wygląda na godnego zaufania.
-Szłam coś zjeść - powiedziałam szybko i zmieniłam się w człowieka. Basior z początku stał nietuchomo po czym również przybrał postać człowieka. Zmierzyłam go wzrokiem od stóp do głów. Był całkiem przystojny.
-To tak jak ja - odrzekł i ruszyliśmy powoli w stronę miasta.

<Nathaniel?>

Shayde odchodzi!

Miu patrzyła, jak futro wadery zanika w drzewach.
-No cóż.. - pomyślała. - Pewnie jej tu było źle..

Shayde odchodzi. Pamiętaj, że drzwi do WPS zawsze będą dla Ciebie otwarte ^^
~Miu.

Od Hawka-CD Miu

- No... Chętny do walki to on chyba nie był. - stwierdziłem, patrząc w miejsce, w którym ostatnio go widziałem, jakby próbując sprawdzić, czy przypadkiem nie wraca. Dzik był już prawie cały zjedzony, ale dokończyłem go. Miu chyba nie była już głodna, bo siedziała w miejscu.
Postanowiłem sobie, że później pójdę do Sharshary. Lubiłem tamto miejsce, nie wiem, dlaczego, ale jakoś tak. Nie byłem już głodny.
Popatrzyłem na Miu.
- No to... Do zobaczenia. - powiedziałem.
- Pa. - pożegnała się.

♦
Następnego dnia wróciłem w miejsce, gdzie spotkałem alfę. Nie było jej tam, co mnie nie dziwiło. Raczej nikt oprócz mnie nie siedzi całymi dniami w tym samym miejscu. Usiadłem, może stanie się coś ciekawego, może nie...
Nagle zobaczyłem przed sobą sylwetkę wilka.

< Ktoś? >

Od Miu - Cd Hawk'a

-Może jeszcze tego nie wiesz, ale to cholernie nieładnie kraść wilkom pożywienie. - warknęłam i nieznacznie zbliżyłam się do kotopodobnego stworzenia. - Nie dość, że nieładnie, to jeszcze bezmyślnie. Więc, jeśli chcesz dalej żyć, lepiej się odsuń.
Zwierzę cicho syknęło i cofnęło się w cień. Westchnęłam cicho i przymknęłam oczy. Czyżbym znów komuś zagroziła? Skierowałam się z powrotem w stronę Hawka jednocześnie zasiadają pod drzewem, z którego zaskoczyłam.
<Hawk? Kompletny. Brak. Weny ;_;>

Nathaniel!


Imię: Nathaniel
Pseudonim: Nathan, Wally
Motto: "Lepiej być szczerym wrogiem, niż fałszywym przyjacielem".
Wiek: 4 lata
Płeć: Basior
Charakter: Nathaniel to basior zabawny, jest duszą towarzystwa. Lubi poznawać innych i rozmawiać ze znajomymi. Ma niezwykłe poczucie humoru. Wszystkich darzy szacunkiem. Gdy ktoś zaatakuje jego przyjaciół, lub go zdenerwuje, jest wobec tej osoby wredny, oschły i chamski. Jest szczery do bólu. Jak coś mu się nie podoba, od razu o tym mówi. Gdy jakaś inna istota cierpi na jego oczach, on nie będzie bezczynnie patrzył-pomoże jej, choćby miał za to życiem przypłacić. Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Stara się i daje z siebie wszystko. Wie, kiedy okazać litość, a kiedy zabić. Potrafi odebrać komuś życie z uśmiechem na pysku. Z chęcią poznaje nowe osoby.
Stanowisko: Samiec Alpha, rozjemca.
Zauroczenie: -
Głos: Tytuł xD
Rasa: Wilk Życia
Moce:
  • Związane z rasą;
  • Zmiennokształtność;
  • Lustrzane odbicie-potrafi stworzyć swoje hologramy, i tym samym namieszać przeciwnikowi w głowie;
  • Teleportacja-chyba nie muszę tłumaczyć xD
  • Termowizja-potrafi podnieść swoją temperaturę ciała.
Jaskinia: Oriona
Zainteresowania: Rysowanie, uszczęśliwianie innych i ich pocieszanie, motory, niebezpieczna szybkość, coś "lekko" zboczonego ( XDD), czytanie, zjawiska paranormalne.
Nie lubi: Rodzina: Siostra Miu.
Urodziny: 15.08
Umiejętności: Jazda samochodem, bądź innym pojazdem, wspaniale pływa, szybko czyta.
Inne informacje:
~Jako człowiek jest dość wysoki;
~Ulubiony kolor, to zielony;
~Pachnie jak herbatniki (XD)
Konto: 400 K
Inne zdjęcia: Kliknij. Nie ugryzie xD
Kontakt: Howrse:
Kaja

Od Hawk'a - Cd Miu

Pogromca Ślimaków? Super. Czyli wszystko zaczęło się od wilka ślizgającego się na oślizgłym stworzonku. Moja własna, denerwująca ksywka. Wzięliśmy dzika i zaczęliśmy ciągnąć do cienia drzewa. Tam zaczęliśmy jeść. A myślałem już, że zginę z głodu. Kto to widział, ślimak, przez którego zginął wilk. Ciekawe.
Nagle na moją głowę spadła spora gałązka.
- Ał! - mruknąłem.
Popatrzyliśmy w górę. Nad nami siedziało kotowate zwierzę. Było smukłe, miało szare futro w ciemne plamki i błękitne oczy. Na jego uszach były pędzelki, a ogon miał on krótki. Był jednak mniejszy od rysia.
Zaskoczył na dzika, a my odskoczyliśmy.
- Dziękuje za jedzenie. - powiedział i zaczął jeść.
Razem z Miu wymieniliśmy zdziwione spojrzenia. Nagle skoczyłem, złapałem go za kark i rzuciłem nim w drzewo. Nie stało mu się nic poważnego.
Zasyczał.

< Miu? Będzie walka o jedzenie? xD >

^